Strach.

Mam uczucie. Mam uczucie strachu. Pierwszy raz odkąd choruję, ogarnia mnie panika, kiedy czuję, że będzie tylko gorzej. Boję się tak, że zaczynam płakać, w strachu przed cierpieniem, które ogarnie mnie za chwilę… Nigdy nie polubiłam tej choroby. Ale jej się nie bałam. Nienawidziłam. Walczyłam. Próbowałam. Dzisiaj boję się. Boję się, bo czuję się bezsilna.

Wartość życia.

Strach i poczucie bezradności odebrało mi chęć pisania bloga. Kiedy usłyszałam, że nie ma dla mnie ratunku… Kiedy usłyszałam to od znanego neurochirurga… Mój świat się zachwiał. Mogę walczyć bez powodzenia. Mogę próbować, ale muszę mieć NADZIEJĘ. Ten lekarz nie zostawił jej we mnie. Wydarł ją z mojego serca, z mojej duszy. Pozostawił mnie „samą i gołą”. Po nieudanych operacjach, płakałam. Długo trwało zanim podniosłam się z dołka […]

Nadzieja umiera ostatnia…

Kiedy zaczynałam pisać mojego bloga, myślałam, że opiszę historię osoby, która podjęła walkę z chorobą i wygrała. Nie wiedziałam wtedy, ile czasu zajmie mi poszukiwanie drogi do zdrowia, ale miałam głęboką wiarę, że mi się uda. Wiedziałam, że jestem silna, że łatwo się nie poddaję, że jestem optymistką i wydawało mi się, że to wystarczy, żeby wygrać. Chciałam dać nadzieję wszystkim chorym na neuralgię nerwu trójdzielnego. Nadzieję na to, że mogą być zdrowi… Blog miał być […]

Rzeczywistość po lewej stronie.

Przedwczoraj miałam pojechać na wizytę do neurochirurga, u któregoś kiedyś już byłam. Ponad dwa lata temu stwierdził, że mam konflikt naczyniowo-nerwowy i zaproponował przeprowadzenie mikrodekompresji. W tamtym momencie ucieszyłam się z propozycji. Jednak termin wyznaczono mi wtedy w listopadzie 2018 roku. Wtedy wydawało mi się, że to jakiś żart, ale… czas leci i teraz okazuje się, że to już za rok. Co prawda w między czasie miałam już […]

Miłość i ból.

Wiję się z bólu. Pełzam po ziemi prosząc o litość. Błagam o ulgę i brak bólu. Cierpienie uszlachetnia mawiają niektórzy. Może uszlachetnia, ale nie takie cierpienie. Zbyt długie i silne powoduje tylko apatię, poczucie bezsilności, strach, upadek… Chcę żyć, ale tak już nie potrafię. Zmuszam się żeby przeżyć kolejną minutę, godzinę, dobę, czekając na lepszy czas, żeby odetchnąć… do następnego razu. – Ból. Ból. Ból – powtarzam w myślach. – […]

Tata.

Mój tatuś jest profesorem neurobiologii i usilnie, od wielu, wielu lat, wykorzystując swoje znajomości na całym świecie, stara się znaleźć dla mnie pomoc. Myślę, że czuje odpowiedzialność za stan mojej choroby dlatego, że jest rodzicem. Ale też dlatego, że sam zajmuje się badaniem mózgu i wydaje mu się, że jeśli poświęcił na to całe, swoje dorosłe życie, to powinien umieć i móc mi teraz pomóc. Zupełnie i nigdy tego od niego nie wymagałam. Nie jest przecież […]

The end. (lecznicza marihuana)

Ostatnio jestem tak zagoniona, że nie miałam chwili czasu, żeby usiąść i opisać zakończenie mojej historii z marihuaną a zatem… Mniej więcej dwa tygodnie temu, w sobotę, pojechaliśmy do Fundacji, do lekarza, który przepisał mi Sativex. Potwierdził moje przypuszczenia, że jestem uczulona na marihuanę i nie będę jej mogła brać. Podobno rzadko się to zdarza, ale się zdarza. No i trafiło na mnie 😉 Ech! Chyba nie mam szczęścia… Kiedy opowiedziałam o całej sytuacji mojej przyjaciółce, usłyszałam […]

Dzień 14.

Obudziłam się dzisiaj rano i… Byłam spuchnięta. Mimo to poszłam do lodówki i psiknęłam poranną porcję Sativex’u. Położyłam się z powrotem, bo byłam strasznie zmęczona. Nagle zaczęłam się dusić. Łzy płynęły mi z oczu a same oczy spuchły dramatycznie. Kiedy oddech trochę mi się uspokoił, zasnęłam. Spałam dwie godziny. Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Byłam nadal spuchnięta. Moja warga była olbrzymia a skóra zaczerwieniona. Całe ciało mnie […]

Dzień 11.

Wczoraj popołudniu zaczęły uderzać we mnie silne pioruny. Coraz więcej, coraz częściej. W końcu dopadł mnie nieustający ból. Marihuanę biorę 11-sty dzień. Efektów chyba nie ma. Od wczoraj leżę w łóżku i staram się nie poruszać, żeby ruch mnie nie bolał. Leżę i myślę o końcu mojego cierpienia. Czy i jak długo jeszcze tak wytrzymam… Czuję sześć bolących zębów, które chciałabym wyrwać, gdyby nie fakt, że wszystkie sześć jest zatrutych i obłożonych koronkami. Ten ból […]

Dzień 09.

To jest mój 9 dzień kuracji leczniczą marihuaną. Samopoczucie mam słabe, może dlatego, że ciągle jestem zmęczona. Budzę się i zasypiam wykończona. Nie mam siły na nic. Dosłownie na nic. Pracuję przez jedną, dwie godziny i zasypiam, co oczywiście skutkuje tym, że już teraz jestem spóźniona z różnymi projektami. To zmęczenie jest wszechogarniające i mam takie wrażenie, jakby nie miało końca… Boli nadal, chociaż… Nie jestem pewna, ale mam podstawy, żeby przypuszczać, […]