Po lewej stronie…

Ból, ból, ból… Trwa i nie milknie. Nic nie pomaga. Staram się pogodzić z tym stanem, zaakceptować, ale nie potrafię. Nie potrafię wytrzymać siły tego bólu. Pioruny pojawiają się pomiędzy stałym bólem pięciu zębów z lewej, górnej strony. Boli mnie nawet ósemka, której nie mam już od kilku lat. Ból atakuje lewą połowę nosa. Boli mnie czaszka. Boli policzek.  – O!  Teraz przeleciał mi przez głowę piorun. Zacisnęłam wszystko, co mogłam w swoim…Continue reading Po lewej stronie…

Na zachodzie bez zmian…

Byłam w Berlinie u neurochirurga. Kilka dni zajęło mi, żeby pozbieranie się, żebym mogła cokolwiek napisać. Na początku było zbyt wiele emocji, zbyt wiele żalu, rozczarowania, ale po kolei… Był wtorek. Wyruszyliśmy o poranku. Pospiesznie pakowaliśmy ostatnie rzeczy do toreb i wybiegliśmy z domu. Pociąg ruszył planowo. Oparłam się wygodnie i spoglądałam w mijające obrazki za oknem. Drzewa, pola, domki, lasy, ludzie… Monotonny szum pociągu w końcu mnie uśpił. Obudziłam…Continue reading Na zachodzie bez zmian…

Berlin.

Dzisiaj wyruszamy do Berlina. Na konsultację, z którą już teraz nie wiążę zbyt wielkich nadziei. Wizyta u mojego neurochirurga pozbawiła mnie raczej złudzeń. Twierdził, że kranioplastyka w niczym nie pomoże a trzecia mikrodekompresja też raczej nie wyjdzie. Więc… Jadę, bo namawiano mnie do tego, ale wyruszam bez przekonania. Może jakiś mały kawałek mnie ma jakieś oczekiwania, marzenia o życiu bez bólu, o pomocy skądinąnd… ale boję się rozdmuchać tę myśl.  Lepiej jest tak, jak jest, czyli…Continue reading Berlin.

Na marginesie.

Od wielu miesięcy próbuję coś zmienić, pomimo choroby… Pomimo bólu, próbuję pracować. Pomimo bólu, próbuję wrócić do swojej, życiowej pasji, czyli rysowania. Pomimo bólu, chciałabym tak wiele zmienić. Ale… Przez ból często mi się to nie udaje. Przez ból zbyt często się poddaje, bo nie mam siły. Fizycznej i psychicznej. Ta walka pomiędzy chorobą a ukrytym głęboko prawdziwym ja, trwa. Na razie wygrywa neuralgia. Nie chcę się na to zgodzić,…Continue reading Na marginesie.

Spustoszenie.

Ból cały czas trwa. Raz mniejszy, raz większy. Przynosi coraz większe spustoszenie w moim organizmie i duszy. Po latach cierpienia mam coraz mniej siły na walkę o lepsze życie, bez bólu. Dziwi mnie fakt, że medycyna nie radzi sobie z takim, wydawać by się mogło, dosyć prostym problemem. Lekarze są w stanie przeszczepić prawie każdy narząd, wyhodować jakiś organ, uruchomić sparaliżowane kończyny a nie są w stanie pomóc w walce z bólem… Może przemawia przeze mnie…Continue reading Spustoszenie.

Sama.

Najbliżsi… Zbyszek. Rodzice. To ta trójka najczęściej interesuje się moim stanem a jednak i w ich podejściu dużo się zmieniło. Nie dziwię się, bo przecież ile można przejmować się czymś, co się nie zmienia a jeśli już się zmienia to w odwrotnym kierunku od zamierzonego? Ile czasu…?  Pamiętam, kiedy po raz pierwszy pojawiły się symptomy bólowe i Zbyszek „skakał” wokół mnie jak opętany. Dzisiaj bywa tak, że nie pyta o nic. Mówi, że wie wszystko, bo zna…Continue reading Sama.