Prawy do lewego.

Na marginesie… Kilka tygodni temu zaczęłam mieć problem z zębem, górną dwójką tym razem z prawej strony. Okazało się, że zwichnęłam zęba! Nie wiedziałam, żę coś takiego w ogóle może mieć miejsce, a jednak… 

– Gdyby to była jakakolwiek inna część ciała, włożylibyśmy ją w gips – powiedział mój dentysta – z zębem jest trochę gorzej, bo nie zagipsuje Pani buzi…

Jest z niego artysta-wirtuoz, więc wymyślił sposób na unieruchomienie, od wewnętrznej strony założył szynę na bazie włókna szklanego a całość pokrył żywicą. Dziwne mam uczucie w buzi, bo wydaje mi się, że mam podłużną poziomą i wystającą plombę na trzech zębach. żeby unieruchomić dwójkę, szyna została oparta na jedynce i trójce. Ale, o dziwo, ulga była momentalnie, ząb trafił prawie na swoje miejsce i nie porusza się przy każdym ruchu językiem. Tak będzie przez sześć tygodni, w trakcie których będziemy zbliżać chory ząb na miejsce, dokręcając co jakiś czas śrubę w szynie. 

To sprawy stomatologiczne a co z neuralgią? No właśnie. W trakcie całej operacji z szyną i zwichniętym zębem nie bolało mnie nic oprócz… lewej strony. Ból jaki rozprzestrzenił się na wszystkich górnych, lewych zębach, po dłuższym otwarciu jamy ustnej, był nie do opisania. Nerw drgał, szczęka mi się zamykała tak mocno, że musiałam trzymać się z lewej strony twarzy, żeby nie zacisnąć zębów na dłoni lekarza. Z lewego oka płynęły łzy a ja marzyłam tylko żeby wszystko już się skończyło. 

Tak to właśnie jest z TN…
Choruje prawa strona a i tak boli lewa.