Nowy Rok

Pierwszego dnia nowego roku obudziłam się z bólem głowy… Jednak zanim nadszedł ten dzień… Powitałam Nowy Rok leżąc na łóżku ze Zbyszkiem, pijąc wino i jedząc makowiec i orzeszki. Było zwyczajnie i bardzo przyjemnie. Tak sobie wtedy pomyślałam, że te zwyczajne chwile są najprzyjemniejsze, najlepsze, że to one budują nasze życie. I chciałam, żeby tamta noc trwała i trwała, i trwała… Ale czas płynie nieubłaganie. Nadszedł pierwszy dzień stycznia i ból.…Continue reading Nowy Rok

Powrót do rzeczywistości.

Po powrocie z wakacji usiadłam do pracy. Zaczęły się telefony od klientów, stres, projekty, wielogodzinne siedzenie przed monitorem. Dodatkowo czas zajmuje mi remont i nadzór nad wszystkimi fachowcami, co może przyprawić zdrowego człowieka o nieziemski ból głowy… Jeśli ktoś, kiedyś, chociaż raz, przerabiał temat remontu mieszkania czy domu, powinien zrozumieć o czym teraz piszę 😉 Ale, do rzeczy… Zaczęłam normalnie funkcjonować i zaczął się ból. Już sam trammal nie wystarczał. Bolało,…Continue reading Powrót do rzeczywistości.

Piąty dzień.

– Powinnam dzisiaj wyjść – pomyślałam – Nie mam siły – dodałam po chwili i przewróciłam się na drugi bok. Ciągle było mi niedobrze. Nie byłam w stanie nic przełknąć. Dostawałam morfinę, tramal, ketonal, pyralginę, zastrzyki przeciwwymiotne, kroplówki odżywcze… wszystko na zmianę. Czułam się jak składowisko leków. Obchód. Oddziałowa patrzyła na mnie z troską. – Dzisiaj Pani nie wyjdzie. – Dlaczego? – spytałam nieprzytomnie – Może…Continue reading Piąty dzień.

Dzień po dniu…

Pierwszy dzień. Rano ratownik zdjął ze mnie zieloną fizelinę i ubrał w piżamę. Podał wzmacniającą kroplówkę i masę środków przeciwbólowych. Latałam w innej rzeczywistości. Kolorowe obrazy. Ludzie. Rośliny. Stwory i potwory. Wszystko mi się mieszało. Sen z rzeczywistością. Wyobraźnia przeplatała się z życiem. Zabrano mnie ta tomografię. Przyszła pielęgniarka z wózkiem. – Uda się Pani tutaj usiąść? – spytała. Nieprzytomnie spojrzałam na nią i próbowałam się poruszyć. –…Continue reading Dzień po dniu…

Re-operacja. Jeszcze raz…

To już dzisiaj. Za oknem wstawało słońce. Zadzwonił budzik. Poszłam pod prysznic. Wpakowałam ostatnie rzeczy do torby. Podjechała taksówka i… ruszyliśmy. Mijaliśmy znane punkty na trasie dom – szpital. Patrzyłam, jak migają za szybami samochodu. Patrzyłam na ludzi spieszących się do pracy. Patrzyłam na psy, na porannym spacerze. Na dzieci biegnące do szkoły… I jechałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, czy w tym dniu, mnie zoperują. Nie miałam przecież skierowania. Ale intuicja podpowiadała mi,…Continue reading Re-operacja. Jeszcze raz…

Kilka dni.

Do reoperacji pozostało kilka dni. Do tej pory nie wróciłam jeszcze do pełnej formy po pierwszej operacji. Za chwilę położę się znowu na stole operacyjnym i wszystko zacznie się od początku… Ból, kroplówki, brak świadomości w pierwszych dniach, potem oczekiwanie na cud uzdrowienia… Mam nadzieję, że tym razem się uda. Codziennie powtarzam sobie, że tym razem będzie inaczej, że tym razem coś się zmieni… Ale w głębi duszy czai się we mnie strach. Myślę o tym…Continue reading Kilka dni.

Pytania bez odpowiedzi.

Za kilka dni czeka mnie druga operacja. Myślę o tym i boję się. Straciłam grunt pod nogami. Straciłam optymizm, który zasiałam w sobie w ostatnim czasie. W głowie kołaczą mi się myśli… Jak będzie tym razem? Czy będzie trudniej? Będzie bardziej boleć? Minęło dopiero kilka tygodni, od kiedy leżałam na stole operacyjnym po raz pierwszy… Kości i tkanki nie zdążyły się jeszcze wygoić a już za chwilę… Jestem ogólnie słabsza. Boję…Continue reading Pytania bez odpowiedzi.

Piąta doba po operacji. Powrót do domu.

Rano, podczas obchodu, odwiedziło nas trzech, młodych lekarzy. – Dzisiaj wraca Pani do domu – oświadczył jeden z nich, do mojej współlokatorki. – Sprawdzimy jeszcze dzisiaj czy krwiak się zmniejszył, ale zabieramy już kartę. Wszystkie wytyczne odnośnie dalszego postępowania będą umieszczone w wypisie. U Nicoli po zabiegu pojawił się ogromny krwiak. Dostała leki, sterydy. Krwiak miał się zmniejszyć. Patrzyłam na nią i zastanawiałam się nad decyzją lekarzy. Jak mogą wypisywać dziewczynę, nie mając…Continue reading Piąta doba po operacji. Powrót do domu.

Czwarta doba po operacji.

Obudziłam się na obchodzie. Była niedziela, więc przyszedł do nas jeden lekarz. – Panie doktorze, mam jedno pytanie – zawiesiłam głos na chwilę – jedną obawę. Cały czas nie słyszę na lewe ucho. W ogóle, nic a nic. Czy to normalne? Minęło już kilka dni. Nic się nie zmienia. – Przejdzie – usłyszałam w odpowiedzi. Pisali do mnie ludzie, ale choć odrobinę byłam przytomniejsza, nie miałam nadal siły odpowiadać. Ten obowiązek…Continue reading Czwarta doba po operacji.

Trzecia doba po operacji.

Obudziłam się rano. Wreszcie ten obrazek, w swojej głowie, pamiętam bardzo wyraźnie!!! Do Nicoli miała przyjechać mama i rodzina. Poszłyśmy na mały spacer. Bardzo krótki, ale… Dzwoniłam do Zbyszka. Dużo spałam. Co kilka godzin dostawałam nadal kroplówki przeciwbólowe i antybiotyk. Tabletki ze sterydami i osłonowe. Koło czternastej przyszła mama z rosołkiem. Przyniosła też czajnik. Rozmawiałyśmy. Byłam szczęśliwa. – Nie czuję w ogóle mrowienia, pieczenia, nie mam strzałów!…Continue reading Trzecia doba po operacji.