Szósty dzień…

Obchód. Znowu nie zabrali mojej karty. – Muszę stąd wyjść. Czas do domu – wyszeptałam cicho sama do siebie. Wstałam i wolno poszłam w kierunku pielęgniarek. Stanęłam na chwilę i zobaczyłam oddziałową. – Co Pani potrzebuje Pani Olu? – spytała z uśmiechem. – Czy jest szansa, żeby udało mi się dzisiaj wypisać? – Na pewno? – oddziałowa spojrzała na mnie uważnie – Na pewno chce Pani tego? – Tak – odpowiedziałam…Continue reading Szósty dzień…

Piąty dzień.

– Powinnam dzisiaj wyjść – pomyślałam – Nie mam siły – dodałam po chwili i przewróciłam się na drugi bok. Ciągle było mi niedobrze. Nie byłam w stanie nic przełknąć. Dostawałam morfinę, tramal, ketonal, pyralginę, zastrzyki przeciwwymiotne, kroplówki odżywcze… wszystko na zmianę. Czułam się jak składowisko leków. Obchód. Oddziałowa patrzyła na mnie z troską. – Dzisiaj Pani nie wyjdzie. – Dlaczego? – spytałam nieprzytomnie – Może…Continue reading Piąty dzień.

Dzień po dniu…

Pierwszy dzień. Rano ratownik zdjął ze mnie zieloną fizelinę i ubrał w piżamę. Podał wzmacniającą kroplówkę i masę środków przeciwbólowych. Latałam w innej rzeczywistości. Kolorowe obrazy. Ludzie. Rośliny. Stwory i potwory. Wszystko mi się mieszało. Sen z rzeczywistością. Wyobraźnia przeplatała się z życiem. Zabrano mnie ta tomografię. Przyszła pielęgniarka z wózkiem. – Uda się Pani tutaj usiąść? – spytała. Nieprzytomnie spojrzałam na nią i próbowałam się poruszyć. –…Continue reading Dzień po dniu…

Re-operacja. Jeszcze raz…

To już dzisiaj. Za oknem wstawało słońce. Zadzwonił budzik. Poszłam pod prysznic. Wpakowałam ostatnie rzeczy do torby. Podjechała taksówka i… ruszyliśmy. Mijaliśmy znane punkty na trasie dom – szpital. Patrzyłam, jak migają za szybami samochodu. Patrzyłam na ludzi spieszących się do pracy. Patrzyłam na psy, na porannym spacerze. Na dzieci biegnące do szkoły… I jechałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, czy w tym dniu, mnie zoperują. Nie miałam przecież skierowania. Ale intuicja podpowiadała mi,…Continue reading Re-operacja. Jeszcze raz…

Jutro.

To już jutro. Godzina 14:39. Zadzwonił telefon. Odebrałam i usłyszałam głos w słuchawce: – Dzień dobry. Chciałabym potwierdzić jutrzejszą operację. – Tak. Potwierdzam – odparłam szybko. – W dokumentacji brakuje jedynie skierowania do szpitala. Rozumiem, że jutro Pani je przyniesie? – usłyszałam pytanie. – Skierowanie? Nie mam. Nic nie wiedziałam. Profesor sam mnie wpisywał na listę… – Bez skierowania Pani nie przyjmę. – Jest już późno……Continue reading Jutro.

Chciałabym się schować…

Cały czas stoję po lewej stronie życia i tylko zaglądam na jego prawą stronę. Marzę o tym, by moje życie było pełne. Miało swoją lewą i prawą część. Boję się tego, co muszę przejść, zanim dostanę szansę na prawdziwe życie, bez choroby. Boję się bólu. Nie mam siły być dzielna i odważna. Czuję się bezsilna i nieprzygotowana na podjęcie kolejnej walki. A tę siłę muszę w sobie znaleźć… Jednak dzisiaj chciałabym się tylko schować w jakimś…Continue reading Chciałabym się schować…

Kilka dni.

Do reoperacji pozostało kilka dni. Do tej pory nie wróciłam jeszcze do pełnej formy po pierwszej operacji. Za chwilę położę się znowu na stole operacyjnym i wszystko zacznie się od początku… Ból, kroplówki, brak świadomości w pierwszych dniach, potem oczekiwanie na cud uzdrowienia… Mam nadzieję, że tym razem się uda. Codziennie powtarzam sobie, że tym razem będzie inaczej, że tym razem coś się zmieni… Ale w głębi duszy czai się we mnie strach. Myślę o tym…Continue reading Kilka dni.

Jeszcze nie dzisiaj.

Stres przed drugą operacją. Stres związany z pracą. Stres wynikający z różnych sytuacji życiowych. To wszystko osłabiło mój organizm. Uaktywnił się wirus EBV i… termin operacji został przesunięty. W szpitalu wyznaczono nowy termin. Datę zaznaczyłam w kalendarzu i wierzę, pomimo wątpliwości i strachu, że to będzie mój szczęśliwy dzień… Czekam wobec tego znowu. Mam przed sobą kilka tygodni bólu. Kilka tygodni, żeby przygotować się raz jeszcze do drugiej operacji. Tym razem boję się przede…Continue reading Jeszcze nie dzisiaj.

Nowe.

Znam już nowy termin operacji, w kwietniu. Drugi raz. Druga szansa. Tylko ja już chyba mam w sobie mniej nadziei. Staram się wierzyć, że będzie dobrze, lepiej niż kilka tygodni temu. Ale nie potrafię się już tak cieszyć jak wtedy. Bo wiem, że może być różnie… Wtedy też wiedziałam, ale teraz mam już za sobą komplikacje i brak poprawy. Właśnie. À propos komplikacji… Odbyłam wycieczkę do Kajetan. Zbadano mi słuch. Na wykresach…Continue reading Nowe.

Reoperacja.

Dzisiaj umówiłam się z moim neurochirurgiem. W prywatnym gabinecie. Żeby mieć czas na zadanie pytań. Żeby on miał czas na zastanowienie i odpowiedź. Miałam mnóstwo wątpliwości. Ostatnie tygodnie… To nie był łatwy czas. Pioruny, ból, łzy z oka, mrowienie… Wszystko to coraz bardziej stawiało pod znakiem zapytania mój powrót do zdrowia. Coraz częściej myślałam o tym, że operacja się nie udała. Tylko nie chciałam o tym głośno mówić. Była godzina szesnasta trzydzieści trzy.…Continue reading Reoperacja.