Naznaczenie

Poznałam syna Zbyszka, Jasia. Bałam się tego spotkania. Małe dziecko może zareagować negatywnie, w sytuacji, kiedy poznaje nową przyjaciółkę taty, która na dodatek nie jest jego mamą.

Mimo wszystko spotkanie przebiegło bezstresowo. Można by rzec, że nawet polubiliśmy się nawzajem. Jaś chyba nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, co się stało między jego rodzicami…
Rozstali się. Żona Zbyszka zabrała dziecko, wyprowadziła się z Warszawy i zamieszkała w rodzinnych stronach. Zbyszek bardzo przeżywał rozstanie z synem. Jaś przeżywał rozłąkę z tatą, z Warszawą, z przedszkolem, do którego do tej pory chodził. Rozłąkę z całym światem, jaki do tej pory znał, w swoim sześcioletnim życiu.

Ja sama czułam się rozdarta w swoich emocjach. Rozpadła się rodzina i chociaż nie byłam tego powodem, czułam się bardzo źle, patrząc na ich cierpienie. Było ciężko. Nikt nie chciał nikogo ranić, ale poczucie krzywdy i straty było nieuniknione.

Początek naszego wspólnego życia został naznaczony przez smutek i łzy.