Gamma knife

Było słoneczne przedpołudnie. Jechałam właśnie samochodem. Zadzwonił mój telefon, w słuchawce usłyszałam miły, kobiecy głos…

– Dzwonię z Centrum Gamma Knife. W imieniu profesora Z. chciałbym zaprosić Panią na konsultację. Wstępnie zakwalifikowała się Pani na zabieg.

Zdezorientowana zbierałam myśli. Fakt, kilka tygodni temu, podczas rozpaczliwej próby chwytania się każdej możliwości leczenia, wysłałam swój wynik rezonansu do tego centrum. Przeczytałam jakiś artykuł o tej metodzie, obejrzałam program. Pomyślałam, że może warto spróbować…

– Tak, dzień dobry – odparłam po chwili ciszy – Kiedy miałabym zgłosić się na wizytę? – spytałam.

– Już Pani mówię… – odparł głos w słuchawce – Chciałaby Pani skorzystać z opcji wizyty bezpłatnej, refundowanej w ramach opieki NFZ czy też przyjść na wizytę prywatną? – padło pytanie.

– Może spróbuję bezpłatnie… – zasugerowałam, myśląc o tysiącach złotych, które wydałam do tej pory na swoje leczenie, bez żadnego rezultatu.

– Oczywiście… – głos w słuchawce zawiesił się na chwilę – pierwszy termin mogę zaproponować w marcu 2016 roku. Czy interesuje to Panią?

– W marcu 2016 roku?! – ryknęłam trochę zbyt głośno – przecież mnie boli teraz, od pięciu lat! Zastanawiam się jak przeżyć każdy, kolejny dzień… A prywatnie, jaki byłby termin konsultacji? – spytałam zrezygnowana.

– Mogę zaproponować październik – usłyszałam radosną odpowiedź.

– Proszę w takim razie umówić mnie prywatnie w październiku – odparłam znużona. – Leczenie państwowe w Polsce, to fikcja. – przyszło mi tylko do głowy.