Siła woli

Od kilku dni bałam się, że mam nowotwór. Głowa bolała mnie niemiłosiernie, ale stres trzymał mnie w ryzach. Dwa tygodnie wcześniej na myśl o operacji głowy, drętwiałam. W tej chwili otwieranie czaszki wydawało się niczym w porównaniu do groźby raka trzustki. Chichot losu.

Dzisiaj dopiero miałam wykonany rezonans głowy z kontrastem, obiecany przez radiologa, który miał wyjaśnić ostatecznie czy mam konflikt naczyniowo-nerwowy czy też go nie mam.

Leżałam w rezonansie ponad godzinę. W trakcie, około czterdziestej minuty badania, tak mocno rozbolała mnie głowa, że policzek pod okiem zaczął mi skakać. Lewe oko zaczęło łzawić, skóra na twarzy zaczęła piec niemiłosiernie. W duchu powtarzałam sobie tylko „Dasz radę. Wytrzymasz. Jeszcze tylko chwilkę. Parę minut.” Wiedziałam, że muszę wytrwać. Że to badanie zaważy na decyzji o operacji. I przetrwałam, dzięki silnej woli.