Codzienność z TN

Dotarłam w mojej pisaninie do obecnych czasów, nie są to już wspomnienia, ale rzeczywiste życie… Dlatego od tej pory wpisy będę umieszczać w czasie teraźniejszym. Pisanie sprawia mi radość. Nie jest to „Wielka Literatura”, ale daje mi poczucie sensu.

Te wpisy to opowieść o życiu w chorobie. O zwyczajnym dniu spędzonym z neuralgią nerwu trójdzielnego… Horror codzienności.

Wczoraj wieczorem dopadł mnie silny ból. Przez cały dzień pojawiały się pojedyncze, ostre, kilkusekundowe strzały. Pomimo tego starałam się żyć i pracować. Wieczorem poddałam się. Leżałam w oczekiwaniu na utratę przytomności. Dzisiaj od świtu czuję pieczenie i mrowienie lewej połowy twarzy. Silny, piekący ból obejmuje lewe ucho. W oku czuję potworny ból, jakby ktoś wbił mi w nie dzidę. Tak naprawdę wiem, że nic w nim nie ma. Ale wydaje mi się, że gdybym podeszła do lustra, zobaczyłabym jakieś ostre narzędzie wystające z oka…

Niezmiennie dziwi mnie fakt, że patrząc w swoje odbicie, widzę normalną twarz o równym kolorycie i strukturze. Nic się w  niej nie pali, nic z niej nie wystaje…

Dzisiaj ból obejmuje zęby. Na razie boli 3-ci, 4-ty, 5-ty i 6-sty ząb z górnej, lewej szczęki oraz 2-gi i 3-ci z dolnej. Zadaję sobie tylko pytanie, czy w miarę upływu dnia będzie lepiej czy gorzej?

Ból skumulował się na czubku głowy. Od czasu do czasu pojawia się, uderzając z lewej, tylnej części czaszki, na wysokości ucha. Obejmuje też lewą część nosa. Lewa dziurka, szczególnie na czubku, jest zdrętwiała.

W miarę upływu czasu, wszystkie „efekty specjalne” będą się nasilać. Wiem, że popołudniu będę leżeć nieruchomo i myśleć tylko o jednym… o utracie świadomości, o błogosławionym śnie i o kolejnym dniu, niosącym ze sobą nadzieję na „lepsze jutro”…

Wiem też, że jutro obudzę się i ból będzie trwał. Taki stan nie znika szybko. Nie odpuszcza. Trwa kilka dni. Jeszcze kilka lat temu epizody były krótsze. W tej chwili bywa, że tkwię w bólu kilkanaście dni, ze zmiennymi okresami – kilka dni nie do wytrzymania – kilka okropnych – kilka potwornych…

Jestem ciągle zmęczona. Kiedyś byłam optymistką. Dzisiaj staram się przetrwać. Brakuje mi już woli walki. Myślę o skończeniu swojego życia…

Na twarz opada mi włos. W jednej sekundzie zaczynam bić się, próbując go odgarnąć. Włos to potworny ból, kiedy dotyka lekko skóry. Włosy, wiatr, promienie słoneczne… = niewyobrażalne cierpienie.