Szczęście

Dzisiaj ktoś mi powiedział, że mam szczęście, bo wiem co jest przyczyną mojego bólu. Najpierw oburzyłam się wewnętrznie – Jak to?! Jak można tak o mnie powiedzieć?! Od sześciu lat tułam się po lekarzach, probuję różnych leków i metod, najczęściej bez większych rezultatów… Coraz częściej boli mnie tak, że czuję się jakbym była „umarła za życia”… O jakim szczęściu mówimy?

I coś nagle mi się przypomniało… Pamiętam jak siedziałam wiele razy trzymając się za głowę i płakałam z bólu, pamiętam jak krzycząc pytałam: „Co mi dolega? Dlaczego tak upiornie boli?” Wtedy chciałam tylko poznać powód… Genezę problemu. Jeśli bowiem wiemy dlaczego, możemy próbować znaleźć odpowiedź i pomoc.

Wobec tego muszę powiedzieć, że naprawdę JESTEM SZCZĘŚCIARĄ!!!