Nowy Rok – 2016

Miałam plany… Mieliśmy wyjechać do Krakowa. Mieliśmy spędzić cudownego Sylwestra w małym, rodzinnym gronie.

Grzane wino… Dobre jedzenie. Przyjemne rozmowy. Muzyka. Następnego dnia chcieliśmy „połazić” po Krakowie… po Kazimierzu i nie tylko.

Miałam plany…

Zostaliśmy w domu, bo w dniu wyjazdu obudziłam się z potężnym bólem głowy i piorunami uderzającymi w mój mózg, co kilkanaście sekund…

Zostały marzenia…

Leżąc w łóżku i łykając co jakiś czas zoldiar, żeby zasnąć, wyobraziłam sobie wspaniałego Sylwestra… Zobaczyłam siebie w Krakowie. Jaś bawił się z dziećmi. Moje przyszywane siostry były razem z nami. O dwunastej tańczyłam ze Zbyszkiem przy dźwiękach U2. Kochałam  i czułam się kochana.

Wyobraźnia to mój ratunek, choć i ona nieraz zawodzi…