Ostatnia wizyta…

Byłam na wizycie u profesora M. Ostatniej wizycie przed operacją. Chciałam sprawdzić czy moje wyniki krwi nie są jakimś przeciwskazaniem… Może przede wszystkim chciałam zobaczyć człowieka, który za trzy tygodnie będzie otwierał mój mózg…

Była to krótka wizyta. Padło kilka pytań i odpowiedzi. Zobaczyłam normalnego lekarza, który słuchał mnie i odpowiadał rzeczowo, który uśmiechał się do mnie i całym sobą emanował spokojem.

— Panie doktorze, boję się – powiedziałam – nim bardziej zbliża się termin operacji, tym większy strach mnie ogarnia…

– Będzie dobrze, będzie tak… – zaczął mówić – Przyjdzie Pani do szpitala, następnego dnia wykonamy operację. Będzie Pani uśpiona, pod narkozą. Wszystko potrwa około trzech godzin. Po dobie wykonamy komputer mózgu. Jeśli wszystko będzie dobrze, zaczniemy Panią pionizować. Jeżeli nie będzie żadnych komplikacji, po kilku dniach wyjdzie Pani do domu… – uśmiechnął się do mnie – Na początku głowa może Panią bardziej boleć. Ból może się utrzymywać do czterech tygodni, ale powinien się zmniejszać. Niepokoić się można, jeśli poprawa nie nastąpi w ciągu dwóch miesięcy…

Nie zapytałam co wtedy będzie? Nie zapytałam, bo to będzie oznaczało, że zabieg się nie udał a przecież musi się udać.

– Panie Doktorze… – zawiesiłam na chwilę głos – ta data to dla mnie magiczny dzień… Od tego momentu ma się wszystko zmienić. Mam nadzieję, że wrócę do mojego, „starego” życia…

Poszukałam wzrokiem jego oczu i znalazłam ukojenie. Patrząc na niego wierzyłam i do dzisiaj wierzę, że wszystko będzie dobrze…