Wielka Noc.

Świąteczny poranek. Świeci słońce. W powietrzu unosi się zapach wiosny.

Tym razem święta spędziliśmy w moim rodzinnym domu, u moich rodziców. Były życzenia, świąteczne śniadanie, bitwa na jajka, śmiech dzieci.
Tylko ja byłam jakaś nieobecna…

W głowie strzelały mi pioruny, trochę piekła skóra, bolała głowa… Ech!
Kilka miesięcy temu wyobrażałam sobie, że ten czas będzie zupełnie inny. Czułam się samotna. Wszyscy chcieli spędzić dobry czas, rozmawiać o przyjemnych sprawach a ja… Próbowałam usłyszeć słowa w gwarze rozmów, ale nie potrafiłam. Przy kilku mówiących osobach, gubię się. Dźwięki mieszają się ze sobą. Nie rozróżniam słów. Dzisiaj chciałabym zmienić swoje ciało, narodzić się na nowo i móc żyć tak jak inni, zdrowi ludzie.

Starałam się… Uśmiechałam. Czułam się jakby mnie tam nie było.