Lekcja życia.

Bliska mi osoba zacytowała mi niedawno mądrość ze wschodu…

Jest w nas tajemnica. Nie wszystko możemy wiedzieć. Siedzimy na zbyt niskim drzewie.

Zastanawiam się nad tym tekstem już od kilku dni. Na początku miała być to odpowiedź dotycząca pytania, które pojawia się we mnie od czasu do czasu…
– Dlaczego choruję? Dlaczego właśnie ja?!

Teraz myślę, że ta wschodnia refleksja pasuje do różnych sytuacji, które spotykają nas na co dzień.

Ostatnio życie dało mi lekcję. Lekcję dotyczącą wiary i zaufania do drugiego człowieka. W ciągu ostatnich miesięcy poznałam osobę, która jak mi się wtedy wydawało, rozumiała moją sytuację, rozumiała chorobę, rozumiała co czuję, co przeżywam. Pomagała mi. Wspierała. Zresztą nie tylko mnie… Tak przynajmniej myślałam.

Zaufałam i otworzyłam się przed tą osobą.
Czas jednak zweryfikował moją łatwowierność. Okazało się, że kiedy zaczęłam mówić, pisać rzeczy, które nie pasowały do koncepcji świata tej osoby, odwróciła się ode mnie, obraziła się. Teraz próbuje przypisać mi różne zachowania, które nie miały miejsca…  Nie znając szczegółów różnych sytuacji, wypowiada o mnie negatywne opinie.

Dałam się wykorzystać. Dostałam lekcję od życia. Zbyt duża otwartość, ufność wobec ludzi, których dobrze nie znamy, nie popłaca. Ale czy to oznacza, że żeby przetrwać nie należy ufać drugiemu człowiekowi? Chyba nie… Moim błędem było to, że nie poznałam tej osoby w świecie rzeczywistym a jedynie prowadziłam rozmowy przez internet.

Świat wirtualny pozornie jest światem anonimowym. Tu każdy może powiedzieć i napisać wszystko, tak by się mogło wydawać. Ale na szczęście tak nie jest. Normalni ludzie przestrzegają „netykiety”. Czasami zdarza się nam ją łamać, jeśli są ku temu uzasadnione powody. Jeśli jednak ktoś nie przestrzega tych zasad bez powodu? Co wtedy możemy zrobić? Są sposoby by sprawdzić anonimowego rozmówcę. Jednak nie o tym chciałam pisać. Raczej o tym, że nie umiem zrozumieć po co ktoś niszczy drugiego człowieka? Po co udaje kogoś, kim nie jest? Chyba nigdy tego nie pojmę… Może dlatego, że nigdy nie pisałam anonimów. Nawet w czasach stanu wojennego, gdzie jako dziecko próbowano zmusić mnie do tego siłą. Może dlatego, że zabierając głos na jakikolwiek temat, podpisuję się pełnym imieniem i nazwiskiem a nie ukrywam pod wymyślonym pseudonimem. Może dlatego, że słucham różnych stanowisk, nim wyrobię sobie zdanie na temat określonej sytuacji czy osoby.
Ale dzisiaj nauczyłam się, że ludzie mają w sobie dużo zawiści, złości, nietolerancji… Przykre jest to, że takie zjawisko obserwuję najczęściej wśród Polaków. Na zachodzie panuje większa tolerancja i szersze horyzonty. W Polsce, kiedy ktoś, tak jak ja, wychyli się tylko poza pewną średnią zachowań, zrobi coś inaczej, od razu naraża się na atak. Mimo to nie ulegnę takim ludziom. Chcę wierzyć, mimo wszystko, że większość z nas to osoby z zasady dobre, porządne i uczciwe.

Powtórzę raz jeszcze… Nie rozumiem i nie chcę chyba zrozumieć tej chęci niszczenia drugiego człowieka bez powodu, ale… „siedzę na zbyt niskim drzewie, żeby odgadnąć tę tajemnicę” 😉