Kilka dni.

Do reoperacji pozostało kilka dni. Do tej pory nie wróciłam jeszcze do pełnej formy po pierwszej operacji. Za chwilę położę się znowu na stole operacyjnym i wszystko zacznie się od początku… Ból, kroplówki, brak świadomości w pierwszych dniach, potem oczekiwanie na cud uzdrowienia…

Mam nadzieję, że tym razem się uda. Codziennie powtarzam sobie, że tym razem będzie inaczej, że tym razem coś się zmieni… Ale w głębi duszy czai się we mnie strach. Myślę o tym jaki będzie przebieg operacji… Boję się bólu po operacji, czasu rekonwalescencji… Jednak najbardziej boję się porażki…, że operacja nie przyniesie znowu efektu, że będą komplikacje… Mam już niedosłuch. Boję się kompletnej głuchoty. Ciągle zadaję sobie pytanie…
Czy na pewno powinnam próbować jeszcze raz?

Bliscy mi ludzie mówią:
Tym razem będzie dobrze.

Ale to tylko zaklinanie rzeczywistości, bo kto może wiedzieć jak będzie? Co można w ogóle przewidzieć?

Dwa dni temu moja przyjaciółka znalazła się na OIOM-ie. Zanim się tam znalazła, miała zwykłe objawy grypy żołądkowej. Dzisiaj leży w ciężkim stanie, po przebytej w nocy operacji brzucha i lekarze nadal, nie do końca wiedzą, jak jej pomóc.
Tydzień temu była zdrowa. Rozmawiałyśmy o zwykłych rzeczach. Dzisiaj nic nie mogę zrobić, tylko czekam na informacje…

Czy zatem można w ogóle coś zakładać?
Życie to przypadek. Nikt nie wie co przyniesie mu kolejny dzień…