Dom.

Ból.

Ketonal zapisany w szpitalu nie wystarcza. Czuję ból czaszki. Ból twarzy. Ból oka… Nie wytrzymuję. Staram się spać, ale nie mogę. Przekroczyłam granicę, próg swojej wytrzymałości. Chciałabym nie istnieć. Leżę i staram się nie oddychać, żeby nie poruszać głową. Mam dość.
– Ile jeden człowiek może znieść?
To jest już chyba ponad moje siły. Nawet płakać nie mogę, bo boję się, że będzie bolało jeszcze bardziej. Obok mnie jest Zbyszek. Stara się rozumieć i pomóc. Ale ja już nie mogę…

Marzę, żeby wszystko znikło.
Żebym ja zniknęła.
Żeby zniknął mój ból.