Wsparcie.

Kiedy leżysz z bólem i czujesz każdą gałązkę nerwu trójdzielnego…
Kiedy leżysz z bólem i nie wiesz już czy lepiej jest żyć z cierpieniem czy też zniknąć…
Kiedy Twoje życie ogranicza się tylko do walki z bólem, najważniejsze jest żeby był koło Ciebie ktoś, kto będzie trzymał Cię za rękę. Ktoś kto nie będzie Ci dawał dobrych rad, tylko po prostu będzie koło Ciebie.

Obecność kogoś takiego bardzo pomaga.

Dzisiaj, wczoraj, przedwczoraj moje ciało przepełnia ból. Szukam punktów zaczepienia, żeby chcieć żyć. Szukam bliskości. Chociaż nic nie mówię, bo ruch szczęki wywołuje dodatkowe pioruny. Z moich oczu lecą nieme łzy, których nikt nie widzi… A ja znowu zadaję sobie pytanie, dlaczego?

Myślę o czasach, kiedy nie wiedziałam co to jest ból. Myślę o czasach, kiedy byłam zdrowa. Myślę o czasach, kiedy byłam szczęśliwa. I tęsknię za tym co było, za tym jak wtedy było… Wpadając w taki stan bólowej melancholii, szybko potrząsam sama siebie…

Mój mózgu… mój piąty nerwie… pozwól mi żyć dzisiaj bez bólu – mówię te słowa, wypowiadając je trochę jak modlitwę.

Zaraz potem spoglądam na swoje ciało i zastanawiam się… Jak to możliwe, by moja dusza, moje myśli, po prostu ta prawdziwa ja…, nie ta chora… jak to możliwe, bym tak bardzo mogła się różnić od tego, co oferuje mi i na co pozwala mój mózg, moje ciało? Czuję się jak bardzo stary człowiek…

Po prostu. Bądź obok mnie – szepczę powoli…