Brak decyzji.

Minęło kilka tygodni od ostatniego wpisu… Pisanie ciągle o tym, że boli, że nie mam już siły… Chciałabym móc napisać coś innego. Dodać nadziei sobie i innym, którzy czytają mojego bloga. Chciałabym powiedzieć, że nawet w beznadziejnej sytuacji można znaleźć drogę wyjścia.

Dwa dni temu pisałam maila do mojego taty, który raz jeszcze zaczął pytać się wśród znajomych lekarzy na świecie, czy ktoś nie mógł by mi jakoś pomóc. Niestety diagnozy mailowe bywają bardziej i mniej trafione. Czasami mnie denerwują, czasami potwierdzają to, co już wiem. Mój tata zapytał czy chcę, żeby pytał, pisał… Usiadłam na łóżku i zaczęłam się zastanawiać i nie umiałam mu nic odpowiedzieć. Zawsze byłam zdecydowana. Wiedziałam czego chcę. Podejmowałam decyzje i nie miałam z tym problemu. Czasami były to dobre decyzje, czasami złe, Jak to w życiu, bywało różnie, ale wiedziałam co odpowiedzieć. Dzisiaj, nie umiem na nic się zdecydować. Dotyczy to na razie tylko choroby i mam nadzieję, że nie rozprzestrzeni się na inne sfery życia 😉 Nie umiem powiedzieć nic sensownego…

Siedziałam na łóżku, na kolanach trzymając laptop i zaczęłam powoli uderzać w klawiaturę. Powstała taka oto odpowiedź, która chyba najlepiej opisuje mój obecny stan:

Od czasu niepowodzenia operacji nie umiem podjąć żadnej decyzji dotyczącej swojej głowy. Miotam się w myślach z różnymi decyzjami i stoję w rozkroku, w jednym punkcie, nie mogąc na nic się zdecydować i w żadnym kierunku ruszyć. Tak mi się jakoś zrobiło. Nie umiem nic postanowić. Nie wiem czy warto czy nie warto pytać, bo może boję się, że nic to nie wniesie a dopóki nie znam odpowiedzi, to zawsze mogę mieć nadzieję, że gdzieś, „za rogiem”, czeka na mnie jakieś rozwiązanie, jakaś pomoc… Jak już wiem, że takiego ratunku nie ma, to wpadam w „czarną dziurę” i staję przed ścianą bezsilności, zastanawiając się ile jeszcze wytrzymam…

Z jednej strony chciałabym usłyszeć, co mówią inni lekarze, z innych krajów, z drugiej strony nie wiem czy jakąkolwiek diagnozę można postawić mailowo, z trzeciej zaś denerwują mnie niektóre z diagnoz i rad.

Nie wiem czego chcę oprócz tego, że chciałabym być zdrowa. 

Tatusiu, postanów sam czy pytać czy nie. Zrób tak jak uważasz, bo ja nie umiem odpowiedzieć.

Mój tata pyta i pisze dalej. Kocha mnie i zawsze będzie walczył o moje życie.

Zdecydował sam, ja nie potrafiłam.