Jeden uśmiech.

Usiadłam przed lustrem i spojrzałam w swoją wymęczoną bólem twarz.
Bez uśmiechu.
Bez błysku w oczach.

Uśmiechnij się – powiedziałam sama do siebie – Nawet Twoje życie ma dobre chwile. Jest Zbyszek. Jest miłość. Jesteś szczęściarą – przekonywałam dalej swoje odbicie i uśmiechnęłam się.
Aaaaaaa! – zawyłam po ułamku sekundy, bo piorun bólu, wywołany uśmiechem, przeszył mi twarz – Jak ja mam być optymistką? – rzuciłam pytanie w przestrzeń – Jak…?