Tekst dla bliskich osób z TN.

Od dłuższego czasu myślałam jak opisać ból? Jak przekazać najbliższej osobie, co się ze mną dzieje? To trudne.

Z zewnątrz wyglądam normalnie. Pisałam już o tym nie raz, nie dwa, ale… Kiedy twarz spowija ogień, kiedy nie do wytrzymania piecze mnie skóra, kiedy poszczególne jej części zaczynają drętwieć, kiedy ból uderza raz po razie, wydaje mi się, że otoczenie musi to widzieć… że paląca skóra jest czerwona, jak skorupa raka, że zdrętwiałe elementy twarzy zwisają bez czucia, że bólowe pioruny poruszają całą moją głowę, tymczasem… nic nie widać.

To atut, kiedy jestem na spotkaniu, w pracy, ale też bardzo duża przeszkoda, w codziennym życiu i traktowaniu przez ludzi wokół mnie. Nawet najbliżsi, nie widząc żadnych symptomów, traktują mnie normalnie, podczas gdy ja właśnie, w tym konkretnym momencie, przeżywam w swoim ciele, katastrofę bólową, milcząc i cierpiąc bezgłośnie. Wiem, że oni tego nie widzą, ale w irracjonalny sposób mnie to porusza. Czuję się samotna i niezrozumiana…

Wracając do tematu… Pomyślałam, że każdy człowiek w przeszłości doświadczył bólu zęba. Na bazie tego doświadczenia, spróbuję opisać i pomóc bliskim, w zrozumieniu osoby chorej na neuralgię nerwu trójdzielnego.

„Zamknij oczy. Przypomnij sobie najgorszy ból zęba, jakiego doświadczyłeś w życiu. Przypomnij sobie dokładnie ten ból. Każdą sekundę, w której marzyłeś, żeby się skończył. Przypomnij sobie, jak myślałeś o wyrwaniu tego bolącego intruza. Wyłeś wewnątrz siebie. Było Ci wszystko jedno. Powtarzałeś tylko ciągle…

– Niech ktoś usunie wreszcie tego zęba! Mogę żyć bez niego.

Teraz skup swoje myśli jeszcze bardziej.

Wyobraź sobie, że nie boli Cię jeden ząb, tylko… SZEŚĆ ZĘBÓW OBOK SIEBIE. 

Jaki to może być ból? Czujesz to? Sześciokrotnie większy niż znany Ci ból jednego zęba. Twoje sześć kompletów nerwów zębowych pulsuje w Twojej szczęce, uruchamia wszystkie receptory bólowe, przechodzi wgłąb czaszki, rozsadzając ją swoją niesamowitą siłą. Co kilkanaście sekund następuje wyładowanie bólowe, którego teoretycznie powinieneś nie przeżyć, ale przeżywasz. Oddychasz z ulgą, kiedy przejdzie, tylko po to, żeby za kilkanaście sekund poczuć je znowu. 

Po kilku godzinach bólu i uderzeń bólowych, jesteś tak zmęczony, że przestajesz mówić, narzekać, jęczeć… Leżysz i czekasz, jak pobite, bezpańskie zwierze, wyrzucone gdzieś w lesie na śmierć. Czekasz na koniec, bo teraz nie myślisz logicznie. Śmierć wydaje Ci się najlepszym rozwiązaniem. To Twoje jedyne, obecne marzenie. Marzysz o tym, żeby przez chwilę nic nie czuć. Nadal, nieustannie bolą Cię zęby.

Tkwisz w tym stanie, bez żadnej możliwości ucieczki. Myśli i słowa zaczynają mieszać się w Twojej głowie. Mówisz nieskładnie. W końcu mdlejesz z wyczerpania przy kolejnym ataku bólowym. To wytchnienie. Twoja świadomość zamiera. Nie czujesz nic. Ale najbliżsi boją się o Ciebie, więc Cię cucą.

Powoli otwierasz oczy i… znowu czujesz ten potworny ból…”

Konkluzja.

Ty, ze swoim bólem zęba, trafiłeś w końcu na fotel w gabinecie stomatologicznym, gdzie Twój ulubiony dentysta pozbawił Cię bólu.

My, chorzy na neuralgię, nie mamy takiej możliwości. Ani dentysta, ani nikt inny nie może nam pomóc.