Koniec.

W piątek obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Otworzyłam oczy. Zaktualizowałam poziom bólu w swojej świadomości. Zamknęłam oczy i schowałam się pod kołdrę.

Przyszedł Zbyszek i powiedział o śmierci bardzo bliskiej osoby. Przygnieciona informacją, zapomniałam zupełnie o bólu i stanęłam na nogi.

W tym momencie najważniejszy był Zbyszek i jego emocje, bo to zdarzenie dotknęło go najmocniej.

W smutku, złości, żalu przesiedzieliśmy prawie cały dzień, bo i tak na niczym nie mogliśmy się skupić. Wieczorem wiedziałam już, że dla mojej głowy to nie był dobry dzień, że boli mnie jeszcze bardziej. Wiedziałam, że stres, duże emocje i brak odpoczynku tego dnia nie pomogły mi zupełnie. Ale nie żałowałam, najważniejszy teraz był Zbyszek…