Diagnozy.

Przeczytałam właśnie tekst o reżyserce filmów dokumentalnych, Magdalenie Piekorz (Wysokie Obcasy, 13 stycznia 2018 roku). To historia, wcale nieodosobniona, w polskiej rzeczywistości. To historia o drodze, jaką przeszła bohaterka, w trakcie stawiania diagnozy. O tym, jak z zupełnie zdrowej osoby stała się wrakiem człowieka. O tym jak wszystko zaczęło się sypać, jak przestała pracować, jak jej życie się zmieniło.

Ostatecznie okazało się, że ma neuroboreliozę. W tej chorobie zaatakowany jest również nerw trójdzielny. Warto przeczytać ten artykuł, ponieważ okazuje się, że w Polsce standardowo wykonywany jest test Western Blot, który nie bada samych bakterii a jedynie przeciwciała. Dlatego jego wynik może być mylący, szczególnie po kilku albo kilkunastu latach od ukąszenia kleszcza. Kiedy Pani Magdalena zrobiła sobie inny test CD57, okazało się, że ma właśnie neuroboreliozę i mogła rozpocząć leczenie.

Ilu z nas, chorych na neuralgię nerwu trójdzielnego, przeszło test na boreliozę? Myślę, że wielu… Mi robiono go dwa razy, w obu przypadkach z wynikiem ujemnym. Ale dzisiaj, zastanawiam się jakim testem mnie badano? Czy wyniki są rzeczywiste? Mam podobne objawy, ponieważ oprócz nerwu trójdzielnego boli mnie również ręka, noga z lewej strony… Lekarze orzekli, że neuralgia wywołała neuropatię i tak już muszę nauczyć się żyć. A jeżeli się pomylili?