Spustoszenie.

Ból cały czas trwa.
Raz mniejszy, raz większy.
Przynosi coraz większe spustoszenie w moim organizmie i duszy.

Po latach cierpienia mam coraz mniej siły na walkę o lepsze życie, bez bólu. Dziwi mnie fakt, że medycyna nie radzi sobie z takim, wydawać by się mogło, dosyć prostym problemem. Lekarze są w stanie przeszczepić prawie każdy narząd, wyhodować jakiś organ, uruchomić sparaliżowane kończyny a nie są w stanie pomóc w walce z bólem… Może przemawia przeze mnie zniechęcenie, może spadek nastroju…

Ale jak tu nie mieć spadku optymizmu, kiedy bez przerwy boli? Kiedy budzę się rano, codziennie, zawsze zadaję sobie pytanie:

– Jak będzie dzisiaj? Czy ból da mi żyć?